Jump to content
-_-

Uzależnienie - Jak to w końcu z tym jest?

Recommended Posts

Na wstępie zaznaczę, że to taki luźny temat do rozmów (jak chłop z chłopem)

Cześć,
Nazywam się Karol, mam 22 lata, pochodzę z województwa lubuskiego i aktualnie mieszkam w Warszawie.
Chciałbym pogadać z Wami o uzależnieniach.

Wydaje mi się, że ostatnio coraz częściej mówi się o uzależnieniach, a leczenie ich jest na coraz wyższym poziomie, co skutkuje też tym, że zwiększa się ilość osób, która do nich podchodzi i udaje im się przetrwać.
Takim podstawowym i najbardziej znanym uzależnieniem wpisanym jako choroba psychiczna jest alkoholizm, lecz rok temu wprowadzono do tego także uzależnienie od komputera (CS:GO = gra = komputer)

Chciałbym poznać Waszą opinię na ten temat, np:

  • Co uważacie o terapiach? Czulibyście wstyd gdybyście mieli na taką terapię iść? Jakie jest Wasze odczucie z tym związane?
  • Czy uważacie, że da się samemu "wyleczyć"?
  • Co sądzicie o wymuszaniu na kimś leczenia? Czy taka osoba jest w ogóle w stanie przejść przez to, a może potrzebuje bodźca, a nie zmuszania by pójść na terapię?

Starałem się napisać najwięcej, pisząc jak najmniej, bo nie chcę zamieniać tego w psychologiczny bełkot.

 

Nie poruszam tego bez powodu, ponieważ ostatnio wyszła akcja z filmami od Laikike, który (jak niektórzy dobrze wiedzą lub też nie) dość negatywnie wypowiadał się na ten temat, a raczej tak to wyglądało gdy poruszał temat Kęke w AF (Almost Famous). Tutaj głównie chodziło oto, że Kęke negatywnie wypowiadał się o byłych znajomych, których zostawił ze względu na to, iż nie chciał być w towarzystwie osób, którzy pili (wiem, że mocno to skróciłem, ale nie chciałem się tutaj rozpisywać)

 

Co jakiś czas lubię też odpalić sobie film od Hansa

 

 

  • Like 10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siema!

W mojej opinii dobrze, że się sporo mówi na ten temat, bo i tendencja osób popadających w uzależnienia jest rosnąca.
Używki stają się coraz bardziej ogólnodostępne, jest ich więcej, a młodzi ludzie coraz częściej próbują ich w jeszcze młodszym wieku.
Uzależnić się można w zasadzie od wszystkiego.
Każdy wie o co mniej więcej chodzi, ale myślę, że ciekawym punktem do dyskusji może być specyfik zwany ibogainą. Odsyłam do artykułu, gdzie jest sporo informacji na ten temat: https://www.odkrywamyzakryte.com/ibogaina/
Swoją drogą słyszałem już o wynalezieniu leków na nowotwory jednak wielkie koncerny farmakologiczne by na tym ucierpiały; może podobnie jest z ibogainą???

A co do samego tematu uzależnień...

Cytat

Co uważacie o terapiach? Czulibyście wstyd gdybyście mieli na taką terapię iść? Jakie jest Wasze odczucie z tym związane?

Studiuję psychologię (niedługo zaczynam drugi rok, więc moja wiedza nie jest jeszcze super-hiper), ale zawody takie jak "psychiatra", "psycholog" czy nawet słowa "terapia" są w społeczeństwie bardzo piętnowane (szczególnie na wschodzie). Myślę, że to jest główny powód dla którego ludzie boją się pójść do takowych osób i poprosić o pomoc. BŁĄD!

Dusza też potrzebuje lekarza. Szczególnie w tych czasach, gdy tak wiele rzeczy ryje nam głowę... Serio! Nie ma się czego wstydzić.
Myślę, że to żadna hańba poprosić o pomoc ludzi którzy się na tym znają. Gdy bolą nas zęby idziemy do dentysty; gdy boli serce -> kardiolog; gdy mamy problemy natury egzystencjalnej: jak najbardziej psycholog. Szczególnie, że wiele przykrych rzeczy w naszym życiu dzieje się poprzez nasze błędne myślenie. Terapia pomaga nam otworzyć oczy, zobaczyć to czego do tej pory nie widzieliśmy; jest jak taki mały kurs o samym sobie i otaczającym nas świecie 😉
Jestem zdania, że każda osoba (która mierzy w bycie kimś ponad przeciętnym) powinna przejść coś w rodzaju autoterapii czy nawet terapii.

 

Cytat

Czy uważacie, że da się samemu "wyleczyć"?

Szczerze? Uważam, że to baaaardzo ciężka rzecz... Bez wsparcia bliskich osób i odpowiedniej motywacji chyba nawet niemożliwa 😕

Osobiście spotkałem się z takimi liczbami, że terapia + dobra dieta + umieszczenie w MONARZE daje szansę 30% wyleczenia z uzależnienia... ale wiadomo jak to z tymi liczbami; generalnie powiedziałbym, że szansa na "samotne" wyleczenie się z uzależnienia (w dobrym tego słowa znaczeniu) jest trzykrotnie mniejsze niż w przypadku pomocy osób bliskich i specjalistów.

 

Cytat

Co sądzicie o wymuszaniu na kimś leczenia? Czy taka osoba jest w ogóle w stanie przejść przez to, a może potrzebuje bodźca, a nie zmuszania by pójść na terapię?

Tutaj sprawa jest prosta: Jeśli chory sam nie będzie chciał się wyleczyć, nie będzie czuł motywacji czy chęci - to na nic...
Moim zdaniem chyba najlepszym sposobem jest pokazanie choremu, że ma o co/kogo walczyć. Pokazać mu ten "bodziec"!

 

Oczywiście to są moje takie luźne pogaduchy poparte tym co udało mi się dowiedzieć od ludzi starszych i mądrzejszych w tym temacie.
Uzależnienia są potworne i samo wyobrażenie sobie funkcjonowania pod przymusem; niemożność decydowania o sobie jest przerażające 😕

 

Pozdrawiam, miłego dnia! 😊

 

pumpkin2.png

*Znaleziona //Mrs Quake

Edited by Mrs. Quake
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

W końcu ktoś się odezwał :D Już myślałem, że temat zostanie bez odpowiedzi :(

21 godzin temu, VinCent napisał:

Każdy wie o co mniej więcej chodzi, ale myślę, że ciekawym punktem do dyskusji może być specyfik zwany ibogainą. Odsyłam do artykułu, gdzie jest sporo informacji na ten temat: https://www.odkrywamyzakryte.com/ibogaina/
Swoją drogą słyszałem już o wynalezieniu leków na nowotwory jednak wielkie koncerny farmakologiczne by na tym ucierpiały; może podobnie jest z ibogainą???

W jakimś stopniu pewnie chodzi o kasę, ale warto też zaznaczyć, że na końcu dodano:

Cytat

Ona pomaga jedynie na początku, gdy organizm wymaga odtrucia, później konieczna jest długotrwała i profesjonalna terapia, czasem również leczenie somatyczne.

Wiadomym jest, że chodzi o pieniądze i nie powinno to dziwić mnie, Ciebie czy kogokolwiek innego, bo jestem w stanie stwierdzić, że tylko mała część osób byłaby w stanie zdecydować się na krok, który pomoże ludziom, ale zmniejszy dość mocno jej budżet.

Wiem że to będzie trochę śmieszne porównanie, ale jak działają relacje koleżeńskie? Jeżeli komuś coś się udaje, to zazwyczaj wygląda to tak, że przychodzi jakiś znajomy i mówi: 
"Załatwiłbyś coś po przyjacielsku", np: zniżkę na coś lub darmową poradę/pomoc, a więc zawsze pomaga ta osoba, która ma więcej do stracenia. Czemu nie działa to odwrotnie? Przychodzi Twój kumpel, który widzi, że coś Ci wyszło i mówi:
"Stary, pomogę Ci. Zapłacę za ten towar 2x więcej, albo wykupię inne rzeczy, które niekoniecznie są mi potrzebne"

Mówię o relacji koleżeńskiej, a nie relacji bliskiej, np: mama-syn, ojciec-córka, itd, bo tutaj zazwyczaj pomagamy sobie jak możemy.

Ludzie z natury patrzą tylko na swoje dobro lub dobro bliskich im osób, a nie każdego człowieka i jest to dla mnie zrozumiałe.

 

21 godzin temu, VinCent napisał:
Cytat

Co sądzicie o wymuszaniu na kimś leczenia? Czy taka osoba jest w ogóle w stanie przejść przez to, a może potrzebuje bodźca, a nie zmuszania by pójść na terapię?

Tutaj sprawa jest prosta: Jeśli chory sam nie będzie chciał się wyleczyć, nie będzie czuł motywacji czy chęci - to na nic...
Moim zdaniem chyba najlepszym sposobem jest pokazanie choremu, że ma o co/kogo walczyć. Pokazać mu ten "bodziec"!

Najgorzej to znaleźć taki bodziec, bo może on wyglądać dla każdego inaczej. Czasem chwila oprzytomnienia, czasem reakcja bliskich osób, itd

Ja jestem zdania, że dana osoba potrzebuje bodźca, LECZ musi zostać od razu popchnięta do danego działania, bo nie zawsze jesteś w stanie sam z czymś ruszyć. To nie jest tak, że przyjdzie do Ciebie córka cała rozpłakana i powie, ze nie chce żebyś pił, a Ty powiesz "Okej, w sumie masz rację. Jutro idę". Może ruszy to daną osobę do działania, lecz zwlekanie z tym, spowoduje, że wróci do starych nawyków

21 godzin temu, VinCent napisał:
Cytat

Co uważacie o terapiach? Czulibyście wstyd gdybyście mieli na taką terapię iść? Jakie jest Wasze odczucie z tym związane?

Studiuję psychologię (niedługo zaczynam drugi rok, więc moja wiedza nie jest jeszcze super-hiper), ale zawody takie jak "psychiatra", "psycholog" czy nawet słowa "terapia" są w społeczeństwie bardzo piętnowane (szczególnie na wschodzie). Myślę, że to jest główny powód dla którego ludzie boją się pójść do takowych osób i poprosić o pomoc. BŁĄD!

Dusza też potrzebuje lekarza. Szczególnie w tych czasach, gdy tak wiele rzeczy ryje nam głowę... Serio! Nie ma się czego wstydzić.
Myślę, że to żadna hańba poprosić o pomoc ludzi którzy się na tym znają. Gdy bolą nas zęby idziemy do dentysty; gdy boli serce -> kardiolog; gdy mamy problemy natury egzystencjalnej: jak najbardziej psycholog. Szczególnie, że wiele przykrych rzeczy w naszym życiu dzieje się poprzez nasze błędne myślenie. Terapia pomaga nam otworzyć oczy, zobaczyć to czego do tej pory nie widzieliśmy; jest jak taki mały kurs o samym sobie i otaczającym nas świecie 😉
Jestem zdania, że każda osoba (która mierzy w bycie kimś ponad przeciętnym) powinna przejść coś w rodzaju autoterapii czy nawet terapii.

Tutaj chyba nie ma co dodawać

21 godzin temu, VinCent napisał:
Cytat

Czy uważacie, że da się samemu "wyleczyć"?

Szczerze? Uważam, że to baaaardzo ciężka rzecz... Bez wsparcia bliskich osób i odpowiedniej motywacji chyba nawet niemożliwa 😕

Osobiście spotkałem się z takimi liczbami, że terapia + dobra dieta + umieszczenie w MONARZE daje szansę 30% wyleczenia z uzależnienia... ale wiadomo jak to z tymi liczbami; generalnie powiedziałbym, że szansa na "samotne" wyleczenie się z uzależnienia (w dobrym tego słowa znaczeniu) jest trzykrotnie mniejsze niż w przypadku pomocy osób bliskich i specjalistów.

Na pewno wsparcie bliskich i kontakt z podobnymi osobami ma wpływ na samą terapię. Spędzając czas z osobami o podobnych problemach, przestajesz wstydzić się swoich, a więc tracisz już ten strach i wstyd przed pokazaniem jaki Ty masz problem. Nie jesteś osamotniony w tym co przeżywasz, a to chyba najważniejsze w leczeniu

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znam to, też z tym walczyłam ... Byłam mega agresywna w stosunku do osób które mi zabraniały i robiły wyrzuty... Uzależnienie to coś okropnego, trzeba nauczyć się umairu lub dać się nauczyć. Ja po pół rocznej sesji w klinice leczenie uzależnień warszawa udało mi się wyjść do tego stopnia że mogę normalnie funkcjonować. Na szczęście ja miałam rodziców którzy wspierali mnie psychicznie jak i finansowo i jestem im za to wdzięczna. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc może i ja dorzucę coś od siebie, jako swojego czasu osoba też uzależniona. Jakie to uzależnienie, może zostawię dla siebie, bo nie jest to terapia, tylko luźna rozmowa na ten tema ; swojej historii też całkowicie nie będę opisywać.

W dniu 15.09.2019 o 01:24, -_- napisał:
  • Co uważacie o terapiach? Czulibyście wstyd gdybyście mieli na taką terapię iść? Jakie jest Wasze odczucie z tym związane?
  • Czy uważacie, że da się samemu "wyleczyć"?
  • Co sądzicie o wymuszaniu na kimś leczenia? Czy taka osoba jest w ogóle w stanie przejść przez to, a może potrzebuje bodźca, a nie zmuszania by pójść na terapię?

1.) Nigdy nie docierało do mnie to, że przeginam. Śmiałem się z ludzi, którzy mówili mi, że jestem uzależniony. Nie dopuszczałem takiej myśli do siebie, wydawało mi się, że nad wszystkim panuję. Zaproponowano mi zamknięty ośrodek odwykowy, ale jaka była moja pierwsza reakcja? Totalna kpina. Osoba uzależniona od czegokolwiek raczej nie zdaje sobie sprawy z tego w czym tak naprawdę tkwi, a przynajmniej nie chce w to wierzyć, że tak jest...W związku z tym domniemam, że większość osób nie poszłoby na taką terapię, tym bardziej dobrowolnie ; jeśli by zostały zmuszone przez osoby trzecie, terapia by została "odbębniona" i w większości przypadków powrót do starych przyzwyczajeń. Dziś, jako osoba w pełni "zdrowa" mogę śmiało powiedzieć, że żałuję tego, że się na to nie zdecydowałem - poszłoby mi zdecydowanie szybciej, tak myślę. :)

2.) Da się, z każdego uzależnienia da się wyjść samemu. Trzeba tylko tego najpierw bardzo chcieć i zacząć sobie zdawać sprawę z tego w czym się siedzi. Żeby mi było łatwiej Wam wytłumaczyć co mam na myśli , zobrazuję to na swoim przykładzie. Ja dopóki miałem "wszystko" to robiłem to co robiłem na POTĘGĘ, serio. W pewnym momencie nie miałem już nic. Wszyscy się ode mnie odwrócili, przyrodnie siostry, babcia, a przede wszystkim rodzice. Zostałem totalnie odcięty od gotówki, nawet w szczytowym okresie mojego uzależnienia - nie miałem dachu nad głową. I wiecie co ? Chyba właśnie to mnie zmotywowało do tego, żeby w końcu się ogarnąć. Siedziałem na różnych melinach z jedną myślą w głowie "Co ja zrobiłem". Zacząłem być przerażony tą sytuacją. Przez wiele miesięcy próbowałem skontaktować się z moim tatą, ale wcześniej z reguły dzwoniłem tylko o pieniądze, albo opowiadałem mu różne bzdury przez telefon, dlatego przestał ode mnie w końcu odbierać i odciął się całkowicie.. Jak zdałem sobie sprawę z tego, że już nie mam kompletnie nic, a wykształcenie gimnazjalne to chciałem ratować sam siebie, tylko do kogo się zgłosić, skoro nikogo nie ma już dla mnie? :) Zupełnie przypadkiem natrafiłem na swoją siostrę, która zdecydowała się zamienić ze mną 2 zdania. Powiedziałem jej , że chcę wrócić do domu i zacząć żyć jak dawniej. Udostępniła mi miejsce u siebie, na drugi dzień rano, przyjechał mój ojciec (270 km w jedną stronę.) Tak się skończyła moja przygoda z uzależnieniem, finał :) Od tamtej pory - to tylko wspomnienia oraz wiele felerów, bo sporo zdrowia na tym straciłem. Na tą chwilę kończę studia, drugi kierunek, mam super pracę i własne mieszkanie, bez kredytów itp.  Także może i dobrze, że tak się stało? Przynajmniej wiele się nauczyłem. :)

 

Co do 3 punktu @-_-, to odpowiedź też jest wyżej, więc nie będę powtarzać tego samego..

W dniu 17.09.2019 o 17:50, VinCent napisał:

Szczerze? Uważam, że to baaaardzo ciężka rzecz... Bez wsparcia bliskich osób i odpowiedniej motywacji chyba nawet niemożliwa 😕

Osobiście spotkałem się z takimi liczbami, że terapia + dobra dieta + umieszczenie w MONARZE daje szansę 30% wyleczenia z uzależnienia... ale wiadomo jak to z tymi liczbami; generalnie powiedziałbym, że szansa na "samotne" wyleczenie się z uzależnienia (w dobrym tego słowa znaczeniu) jest trzykrotnie mniejsze niż w przypadku pomocy osób bliskich i specjalistów.

Co do tego.. Idziesz do psychologa, a ten się pyta czemu robisz to i to , ty mu opowiadasz, rozmawia z Tobą o Twoich problemach. Jeśli chodzi o psychoterapie to jest podobnie, ale dorzuca Ci receptę na metadon.  Także to też nie jest takie wszystko proste ; specjalista nie pomoże Ci od zaraz, to trwa długo, czasem latami; a odczucie na własnej skórze wszystkiego i w pewien sposób zrozumienie swojej pozycji znacznie to przyśpiesza :)

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue. Guidelines