Skocz do zawartości

Rodział Czwarty - Trzydzieści metrów po lewej


Mazowiecki Marcin

Rekomendowane odpowiedzi

Kolejny dzień, kolejne wyzwanie. Praca praca i jeszcze raz 

praca. Bez wytchnienia pracujesz cały miesiąc by wydać to wszystko w parę

dni. Nic na to nie poradzę, takie prawa rządzą tym światem. 

Pracujemy  by wydawać, żyjemy by umierać, kochamy by znienawidzieć.

Zbliżają się wakacje, okres wypoczynku, może by tak wziąć urlop?

O tak, wziać wolne, hajs, aparat i ruszyć na ekstremalną wyprawę do 

Prypeci. Co mnie tam obchodzi, że niby niebezpiecznie, że coś mi się 

może stać. Nic się nie może stać. Promieniowanie utrzymuje się od wielu

lat w normie, więc nie ma powodów do paniki.

Prypeć, Czarnobyl, Janów, Kopaczi to  miejsca opuszczone przez ludzi, a 

jednak pozostaje zawsze  jakaś cząstka wspomnień. Zawsze jest uczucie, że miasto

wciąż tętni życiem, a właściwie te lokacje nim tętnią, pomimo tego że

nikogo tam nie ma. Nie bez powodu Prypeć nazywane jest miastem duchów.

Jedyne z miast, które prawa miejskie posiadało bardzo krótko. Wysiedlenie

nastąpiło szybko i drastycznie. Do 1986 roku mieszkało tam około 

90 000 ludzi. Jakoś nie umiem sobie wyobrazić dużego miasta pełnego

beztrosko bawiących się dzieci, a za chwilę całego pustego. No cóż.. Podstawiono autobusy, 

obiecywano że wrócą za chwilę, ale nikt nie wrócił. No chyba że na 

własną rękę, z odwagą przeciwko wojskowym strzegących wysiedlonych 

terenów. Czego tu strzec? Szabrownicy i złomiarze już dawno wynieśli

co było trzeba i posprzedawali na czarnym rynku. Szkoda że nie wiedzieli

o tym że wszystkie te rzeczy są skażone i nabawili się choroby popromiennej

Do dzis wielu jest pewnie ciezko chorych lub nie żyje.

 

 Wracając do tematu. Czego tu

pilnować? Nic stamtąd nie przyjdzie.

Mają zrobić tam obiekt turystyczny. Ciekawe za ile lat? Promieniowanie

jest niskie, owszem, niestety można tam przebywać  tylko przez określony czas

by przyjąć bezpieczną dawkę. Często myślałem o ucieczce, od tego życia

którego nie rozumiem, od ludzi i wszelkich problemów. A gdyby tak 

wyjechać do strefy skażonej na zawsze? Wziąć się spakować, zabrać 

dokumenty a potem wyrzucić w pociągu po drodze? Dostać się na dziko

zaryzykować życiem, a potem żyć swobodnie w strefie skażonej.

Cisza, spokój, zwierzęta i przyroda. Tu rządzi matka natura i jej prawa.

Nie dostosujesz się - nie przetrwasz i szybko zginiesz.

Mroczne noce, niewyjaśnione zjawiska i krzyki. A jeśli tak tam jest 

naprawdę? Tym lepiej, poczuję klimat stalkerskiego życia. Wyprawa

do miejsca wiecznego, Oazy do której pasujesz jak puzel.

Pieprzyć związki, nudne życie typu praca dom praca dom. Lepiej być panem

swojego życia. A ja nim jestem i nie zamierzam robić nic wbrew sobie.

Tylko w ten sposób można osiągnąć doskonałość swojej duszy.

Nie chce mi się patrzeć na zawiść ludzi, zazdrość i brak współczucia.

Nie potrzebuję oglądać telewizji i durnych programów śniadaniowych.

Nie interesuje mnie terroryzm ani kłopoty z imigrantami.

Jedyne czego mi potrzeba to cisza, spokój a radość przyjdzie sama.

Moje życie, moje reguły. Pieprzyć to wszystko, te starania, aby dogodzić

komuś innemu, pieprzyć próby wzbogacenia się, posiadania wielu rzeczy.

Pieprzyć zabieganie o zdrowie, jesteś stary to się zestarzej a nie farbujesz

sobie włosy, czy starasz się walczyć z tym co nieuniknione. Krem do zmarszczek też nie

pomoże. Palileś całe życie papierosy, to nie pomogą ci teraz plastry

na rzucenie. Co z tego że rzucisz skoro masz zniszczone płuca i zostaną

Ci maksymalnie dwa lata życia. Logika ludzi. To wszystko przeminie.

Zastanawiałeś się kiedyś nad prawdziwym sensem życia? Skoro to wszystko

przeminie to po co żyć? Cóż za pytanie. Przecież można sobie załatwić

trochę szczęścia. Lubisz palić? Pal, Kochasz alkohol? Pij. Rób to co

Cię uszczęśliwia a nie to co ktoś chce byś naprawdę robił. Jeżeli chcesz 

to dalej przebywaj w towarzystwie osób które plują na Ciebie a ty udajesz

że deszcz pada. Jeśli Cię to uszczęśliwi, zrób to. Rozumiesz na czym to 

polega? Nic wbrew sobie. Kiedy to odkryłem, zacząłem się cieszyć życiem.

Nigdy nie potrafiłem określić swoich zainteresowań. Robię to na co mam 

ochotę i nie patrzę na durne stereotypy. Rapuję, śpiewam, czytam książki,

podróżuję, fotografuję. Na dodatek chodzę na siłownię i gram na komputerze.

Kto by pomyślał. No chodzi na siłownie, a z drugiej strony sobie gra

czyta i pisze. Można się interesować wszystkim? Można.

 

 

O błędach wspominać nie będę bo było ich tyle, że nie starczyłoby

linijek w notatniku w którym piszę.

Były też pozytywy które robiłem w życiu i nie oczekiwałem nic w zamian.

Staruszka się potknęła i przewróciła, pomogłem wstać. Rosjanin zagubił 

drogę, pomogłem mu kupić bilet na dworcu i odprowadziłem na peron.

Bezdomny potrzebował pieniędzy dałem mu dychę, ale oczywiście kumple 

musieli mi zacząć wypominać, że przecież wyda na alkohol, albo na głupoty

Nie interesuje mnie na co wyda. Poprosił to dałem. 

Ludzie nigdy nie potrafili mnie doceniać. 

Zawsze gdy czegoś potrzebowali to się zgłaszali, ale gdy już dostali

to czego trzeba zapomnieli o mnie szybciej niż o tym co się im śniło.

Tak było zawsze, nic na to nie poradzę. Masz hajs, jesteś lubiany

nie postawisz browara, nawet nie zadzwonią. Gdyby ktoś poprosił, ot tak

dałbym mu potrzebną forsę na życie, na cokolwiek. Takie mam dobre serce.

Ale się zmieniłem, nie dam się naciągać. Chłopak Cię zranił czy dziewczyna?

Nie do mnie, od tego masz forum internetowe. Jest Ci smutno? Nie jestem

poradnią psychologiczną. Od problemów innych tonę, a sam mam do rozwiazania 

swoje.Jestem nimi zasypywany częściej niż facebook zdjęciami matek z dziećmi

z którymi wpadły podczas nieudanego seksu. Już nic mnie nie interesuje, z 

wylewanych żali. Jedyne czego chcę to świętego spokoju. 

Nie było dziewczyny na którą bym nie trafił, żeby nie była zraniona przez

jakiegoś chłopaka. Tu jej nie dotkniesz bo to jej zrobił, tu nie tego bo się

wstydzi. Ludzie to tylko się ranią na tym świecie. A ja nic poważniejszego

nikomu nie wyrządziłem, no chyba że ktoś twierdzi inaczej to niech pierwszy

rzuci kamieniem. Albo to owijanie w bawełne. Jak ja tego nie lubie.

Tu nie wyjde bo nauka, tu nie moge bo babcia, tu nie moge bo to bo tamto.

Boże powiedz że nie możesz wyjść a nie mi tu farmazony opowiadasz.

Mieliśmy z kumplami takiego znajomego co prawdopodobnie był zmęczony 

przez całe życie. Co chcesz takiego na piwo wyciągnąć to on że musi

odpocząć. Ludzie, którzy piszą do mnie z przyzwyczajenia niż z chęci

są gorsi niż cyganie w tramwaju żebrzący o kasę. Bo taki to i jeszcze

jakiś występ artystyczny da, albo użyje perswazji w prośbie o monety, 

a ten taki wampir życiowy pisze Ci codziennie, " co tam? " albo "miłego dnia"

 

Jeśli o pisaniu mowa, nie można zapomnieć tu o facebooku. Kopalni idiotów,

którą odwiedzam co raz rzadziej, bo wolę się spotkać ze znajomymi lub 

sms czy rozmowa telefoniczna.

Mamy tu zdjęcia matek z dziećmi, graczy którzy nie potrafią wyłączyć

opcji udostępniania postów z gry, bo przecież każdy musi wiedzieć

że twojej krowie chce sie jesc czy cos tam, nie wiem nie znam sie.

Są też puste dziewczyny z cyckami na wierzchu, amatorów taniego melanżu

w klubie nocnym też nie brakuje + oczywiście zdjęcie, bo bez tego się nie obejdzie.

Jezu Chryste. Umarł twoj najlepszy kumpel? Wstaw znicz [*] a debile

będą dawać Ci lajki z tej ogromnej chęci wspólczucia i bólu serca, dupy

a także palców od klikania myszką czy stukania jak idiota w klawiature.

Kiedyś czekałem aż starsi zejdą z boiska. Dziś na mnie nikt nie czeka.

Siedzi to jeden z drugim i trzecim na tablecie i ogląda kreskówki, albo

pornole. W tych czasach to wszystko jest możlwe. Brudna szara, rzeczywistość

ja to widzę i ja to opisuję. Głupsza i bardziej prymitywna od ludzi

jeżdzących w wózkach sklepowych do MC drive'a.

Witaj w 2016 przybyszu. W czasach gdy będąc chłopakiem możesz się ubierać

jak pedał, żeby się przypodobać dziewczynom. W czasach gdy tak bardzo

możesz współczuć Francji, że możesz ustawić sobie  flagę na profilowe.

W czasach gdy możesz pokazać, że tolerujesz gejów. Jaki Ty zajebisty jesteś.

Jesteś wielki, jesteś kimś, internet daje Ci tyle możliwości, które

możesz wykorzystać. Karm głodne dzieci w Afryce, współczuj ofiarom powodzi

gdzieś na drugim koncu świata. Przeżywaj bardzo polską politykę i śledź

najnowsze informacje sportowe. Wstawiaj mądre cytaty do zdjęcia i różne inne pierdoły, oznaczaj

znajomych, zatruwaj życie. Śmieszą mnie teksty typu "olej to", "co Cie to obchodzi".

No jak co mnie to obchodzi, skoro widzę to co widzę.. Za kilkanaście lat

będzie jak w tym filmie " Idiokracja " gdzie debil debila debilem pogania.

Co tu robić, jak przywrócić dawne czasy, gdy wszystko było normalne.

 

Społeczeństwo starych ludzi. Młodzi powyjeżdżali za granicę. W autobusie

nie uświadczysz fajnych dziewczyn, lub jeśli jesteś kobietą fajnych chłopaków.

Owszem, są wyjątki. Ale większość to babcie które jeżdżą na zakupy na bazar, 

lub dziadkowie którzy jeżdżą do kościoła. Pomyśleć, że nie mam ani dziadków

ani babci. Przykre, ale nauczyłem się i przyzwyczaiłem do tej sytuacji.

Opisuję to wszystko. To klucz do lepszego poznania mnie, jeśli nie miałeś okazji

ze mną porozmawiać w cztery oczy. Usiłuję zrozumieć siebie i to co mnie

otacza. Z tym pierwszym idzie mi lepiej ale o tym drugim nie umiem 

tak powiedzieć. Godzina 15:12 , z radia nie leci muzyka, tylko to co zawsze

"kalafior po dwa zlote, czy cukier po dwa dwadziescia". Można tez sie 

dowiedziec o koncertach artystow z dupy o ktorych w zyciu nie slyszalem.

<Spoglądam w okno>

Ehhh, no i jeszcze Ci debile z tymi elektrykami!

Zadymią Ci całą klatkę i jeszcze cieszą morde, co za kraj.

Niebawem to nie ręką będę machał tylko baseballem i to nie w dym 

a w tych calych vaperów. Pedały jedne, co zjeżdzają po buchu z klasycznego fajka.

Chmurka to chmurka, to sie liczy  teraz a nie palenie. To jest bardziej przypałowe

niż moj znajomy ktoremu matka zabrała osiemset złotych o tak z portfela

w trosce o jego wydatki. Pyk! I lapka nie ma. 

Pić mi się chce. Jabłko agrest, chlup - od razu lepiej.

 

Co za przegryw, tkwie w tej robocie, spoglądam znów na lewo przez okno a tu

się obściskują mi na ławce. Idźcie się miłować gdzie indziej hehe! 

Spojrzenie na niebo. Chmury są? są. Będzie lało? No i to pytanie za 100

punktów. Oby nie. Uwielbiam taką pogodę. Pochmurno, nie pada, lekko chłodno

lekko ciepło. W sam raz. Zanudzę się tu. Jeszcze tyle pracy, a godzina młoda.

Osiągnę swoje cele. Dam radę. Muszę. Zarobie kaske, i siuuuu nie ma mnie tu.

Problem w tym, że musiałbym chyba całe życie oszczędzać na te swoje wycieczki.

Godzina 15:12, godzina miłosierdzia. Chyba powinienem sie pomodlic. Nic z tego.

Nie mam na to ochoty. Tkwie tu jak debil i myślę. 

Kiedy to czytasz pewnie zastanawiasz się skąd tyle pesymizmu we mnie.

Taki charakter. Nic nie poradzę, uwielbiam narzekać. 

100 powodów do radości przegra z jednym utrapieniem. Co zrobisz? Nic nie zrobisz.

Uśmiech. Tylko jeden, a tyle znaczy. Potrafi odmienić cały zły nastrój.

Dlaczego tak rzadko ludzie się uśmiechają. Co każdego trapi? Jakie ma problemy?

Tego pewnie nigdy się nie dowiem. 

Gdybym chiał pomóc każdemu w tym kraju albo chociaż w województwie

życia by mi nie starczyło. Chyba kiedyś otworzę Fundację na rzecz pomocy ubogim, a co mi tam.

Muszę tylko uzbierać kupę kasy i w to inwestować. Inwestować w czyjeś zdrowie, radość i ducha.

Być lepszy niż kościół, który potrzebuje na wymiane dachu albo na Maybacha.

Do kościoła nic nie mam, bo przecież chodzę. Chciałbym tylko zaznaczyć, że byłbym zdecydowanie bardziej

skuteczny jeżeli chodzi o niesienie pomocy poszkodowanym i cierpiącym.

Taki ze mnie anioł z uciętymi skrzydłami. hah.

 

Pierwsza w nocy jak to piszę, zmęczenie daje się we znaki.

Czarne niebo bez gwiazd, teren w okół oświetlają latarnie.

Jakoś tak parno, duszno. Nie ma co robić. Chciałbym już wrócić do domu, bo tu się można zanudzić na amen.

Uroki tej pracy. Włączę wiatrak. Od razu lepiej, może mnie nie przewieje.

Kreatywność, kolejna z moich cech. Ktoś docenił to że tutaj dzielę się spostrzeżeniami na pewne tematy, za co dziękuję.

Chce mi się spać. Dalej na nogach, jeszcze tylko sześć godzin. Sześć z dwudziestuczterech i zasłużony odpoczynek.

A potem na dziewiętnastą do pracy. Znowu. Przydałoby się ze znajomymi wyjść. No cóż, albo praca albo znajomi.

Nigdzie nie da rady wyjść. Trzeba odpoczywać przed robotą. Wkładam w to tyle sił, że ledwo mi na cokolwiek ich wystarcza.

Powrót, sen, jedzenie, szybki prysznic - co za rutyna. Ciekawe kiedy to się zmieni. Chciałbym z uśmiechem wspominać te czasy.

Czasy w których ciężko pracowałem na sukces i go osiągnąłem. Jak na razie oczekuję na dzień.

01:09 brak ruchu, wszyscy śpią, Warszawa taka pusta, zdarzy mi się zobaczyć jakiś autobus jeżdżący co godzinę.

Pewnie znowu będę musiał z rana wracać z jakimś żulem, który się dosiądzie jak zawsze akurat do mnie.

Wzdrygam się na samą myśl o podrózy autobusem. Ścisk taki jakby zamknąć sardynki w puszce, stoisz i wolno suniesz w korku

przy temperaturze +35 stopni. Masakra. Najlepsi są ludzie, którzy widzą, że autobus jest załadowany maksymalnie ale i tak 

chce jechać z Tobą. I tak się jedzie, wszyscy stłoczeni, można zemdleć.

01:14 Zaczęło padać. Super, mam na sobie tylko koszulkę, przynajmniej długie spodnie są. Z cukru nie jestem, jakoś przejdę.

Cały dzień nie padało. Musiało się teraz akurat rozpadać gdy zostawiłem bluzę i kurtkę w szatni.

Uroki życia część druga po prostu.

Czasami zawodzę, ale z dnia na dzień nabieram więcej doświadczenia.

Uczę się na błędach, rezygnuję z tego co mi nie służy.

Na dzień dzisiejszy wiem już kim jestem.

 

Jestem sobą.

 

  • Like 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając z tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności