Skocz do zawartości

Rozdział Piąty - Czarno na Białym


Mazowiecki Marcin

Rekomendowane odpowiedzi

Budzę się ze snu, jest 4:57. Minęły 4 lata a ty wciąż mnie prześladujesz. Wciąż mi się śnisz. Czego ode mnie

chcesz? Chcę już o tobie zapomnieć. Nie wracaj.

Wstaję, spoglądam przez okno. Dzień powoli budzi się ze snu, prawie jak ja tyle, że bez wspomnień. 

No nic, trzeba jechać do pracy. Szybko się ogarniam, jem śniadanie, pakuję i wyruszam. Autobus na 5:56, więc się

uwijam bo się nie wyrobię. Na przystanku klasycznie jeden z ruskich, którzy jeżdżą do pracy w kierunku mojej. 

Kiedyś jechało ich z siedmiu, teraz tylko jeden. Wsiadam do autobusu. Pustka, jak cudownie. Chamstwo pojechało po 

zapasy do rodziny na kolejny tydzień. Zajmuję miejsce, biorę telefon, zakładam słuchawki i przenoszę się w inny świat.

Rosyjski rap to jest to czego mi trzeba. Cudowny bit i nawijka Kaki 47 czynią z tego kawałka poezję dla moich uszu.

Nic nie rozumiem praktycznie ze słów oprócz, cyka i blyat, ale najważniejsze, że dobrze buja. Co tam amerykanie

Słowianie robią jak dla mnie najlepszy rap. Niepowtarzalny klimat i szarość zwykłego dnia sprawiają, że słuchacz

utożsamia się z tą kulturą i tym czego słucha. Spoglądam przez okno. Leniwie Warszawa budzi się ze snu. 

Na kolejnych przystankach ludzie się dosiadają. Pewnie też do pracy jak ja. Sobota a mi przyszło do pracy iść.

No dobra przynajmniej dwa dni wolnego potem więc nie ma co narzekać. Jadąc do pracy obserwuję co się dzieje za

oknem. Staruszka przechodzi przez pasy - nuda. Młodzież z plecakiem - nuda. Chwileczke, co ja widzę? To na co patrzę

aktualnie poprawia mi nastrój na resztę dnia. Brunetka idąca w stronę sklepu w czarnych legginsach idealnie opinających

jej pośladki. No cóż, mogę spokojnie umierać. Na dziś się napatrzyłem i mi wystarczy. Oby więcej takich widoków,

dodam że zbliżają się wakacje i będzie na co popatrzeć. Na moje nieszczęście autobus odjeżdża z przystanku, a dalej

tylko emerytki z wózkami zmierzającymi nie wiadomo gdzie. Dobra, pora wysiadać. Jestem na pętli. Mam czerwone

więc czekam spokojnie. Jak mi się chce spać. Bass wprowadza mnie w dobry rytm. Zielone. No to idę. 

Następna sygnalizacja. Narobili tych przejść, niech dla jeży jeszcze zrobią. Nie chce mi się czekać. Lewo prawo i na 

czerwonym. A ludzie się patrzą jakbym im zamordował pół rodziny. Jestem taki niedobry, normalnie Thug Life. Bandit.

Przelazł na czerwonym. Wpiszcie to do kartoteki. Co mnie opinia innych interesuje, żyję wedle własnych zasad.

Wrócę do domu w niedzielę rano. No i co, prześpię się trochę, potem do kościoła, a następnie na lody, czy browara.

Klasycznie sam, bo każdy ma nawał obowiązków, a połowa ludzi w tym mieście powyjeżdżała do babci, cioci Zdzisi

czy kogokolwiek aby nie siedzieć w tej dziurze. W sumie sam bym pojechał, ale po pierwsze. Dwa dni to za mało bym 

wypoczął. Po drugie nie mam do kogo pojechać. Po trzecie wypłata rozleciała się szybciej niż błona dziewicza trzynastolatki.

Dobra, czekam na autobus. Kolejny jak wiadomo. Przyjeżdża pierwszy, załadowany cały po brzegi, ale ludzie z przystanku

i tak się pchają. A ja nie. Czekam, bo drugi przyjedzie dokładnie za dwie minuty, cały pusty. Szkoda, że mało pasażerów

o tym wie i się dusi i kotłuje z tym potem, ściskiem i gorącem "klimatyzowanego autobusu miejskiego".

Styl przez duże S, naciągną te swetry na siebie, szkoda że kurtki zimowej jeszcze nie założą czy czapki wełnianej.

A ja elegancko, krótkie spodenki, przewiewna koszulka i wygodne buty. Mógłbym na wycieczkę pojechać a nie do roboty.

Dobra, dojechałem. Zmieniam ziomala, zostawił mi laptopa z którego piszę, żebym się nie nudził. I tak się wymieniamy.

Raz on ma lapka, raz ja. Jedyny minus, że dostępu do internetu nie mam, więc muszę wszystko zgrywać na telefon

a potem przesyłać na stronę. Nie ma co narzekać, źle nie jest. Dobrze że mam wiatrak, bo bym się tu ugotował.

Temperatura się rozkręca kiedy wy smacznie śpicie, godzina 9:06 a ja dalej się zadręczam, że mamie nic nie kupiłem

na dzień Matki. Pracowałem cały dzień wtedy. Wiedziałem, że muszę kupić coś mamie wyjątkowego. Myślałem że wystarczy

kasy, więc kupowałem sobie różne rzeczy, a to okulary przeciwsłoneczne, a to czapke a to co innego. No i zostało mi 

hajsu na prezent, ale okazało się że są "nagłe wydatki". Więc w dzień Matki złożyłem tylko życzenia. Jak mi wstyd, to nawet nie wiecie.

Podwójny wstyd, że dostałem od niej prezenty na dzień Dziecka. Taki koń stary ze mnie a prezent dostał. Jak ona mnie

kocha, a ja się tak jej odwdzięczam, wiele razy doprowadziłem ją do łez. "Prasti mama ja xuligan". 

Bunt młodzieńczy dalej nie ustaje. Robię co chce. Staram się rodziców jak najbardziej odciążyć od wydatków, czy ciężkiej roboty. Czegokolwiek.

Dużo złego narobiłem w przeszłości. Najciekawsze, że większośc ludzi uważa mnie za pogodnego, sympatycznego chłopaka. Grzecznego i ułożonego.

Elokwentnego. Ale na tym się kończy, bo jest też druga strona. Potrzeba adrenaliny, szybkie życie. Na co mnie to zaprowadzi?

Oby nie na cmentarz. Czasami niewiele brakuje. Szybka jazda samochodem nocą, chuliganka, spotkania i alkohol.

Potem kac moralny, wyrzuty sumienia, które próbuję zagłuszyć, bo już nie mogę go słuchać.

To nie ja zawiniłem. Zawinili ludzie, którzy mnie olali. Uczynili mnie człowiekiem, którego nie potrafią zrozumieć moi 

obecni przyjaciele. Mówią, że się zmieniłem, że jestem inny. Zamknięty w sobie. Normalnie w swoim świecie, ponieważ

tego nie potrafię zaakceptować. Nie kręci mnie ani troszeczkę. Jeżeli, za kilkanaście lat ta strona dalej będzie istnieć,

będę to czytać jedząc orzeszki i popijając colą. Powspominam, zobaczę co się zmieniło. Przypomnę sobie jaki byłem.

Myśli ulatują, więc postanowiłem je zapisywać. Na pamiątkę będzie. To także klucz do zrozumienia swoich pragnień.

Będę mógł ujrzeć, czy cele które sobie postawiłem kiedyś, zostały zrealizowane. Czy odpuszczę? A może spełnię w końcu

swoje marzenia. Opa blia i do przodu. Czas uczynić swoje życie szczęśliwym, bo przecież są jakieś dobre strony.

Praca jest? Jest. Kumple są? Są. No i tu pozdrowienia dla Riasa oczywiście i Pyni, bo wspierają moje decyzje. 

Gdyby nie Pynia nie pisałbym na tej stronie. Gdyby nie Rias, nie pisałbym wcale. No może bym pisał, ale nie z takim

zapałem. Gdy już osiągnę suckes i kupę kasy, to macie ode mnie zegarki ze złota. Ile osób mnie wesprze, a ile 

zapomni wie tylko sam Bóg. Jedno jest pewne nie wyrządziłem poważniejszej krzywdy nikomu, ani nie odwróciłem się

od tego kto potrzebuje mojego wsparcia. Trzeba pomagać. Nigdy nie wiadomo kiedy sami będziemy potrzebować pomocy.

A ja nie potrafię przejść obojętnie obok potrzebującego. Wzajemna przyjaźń braterstwo, to buduje. Razem można się

wzbogacić, nie trzeba być samolubnym. Razem można osiągnąć sukces. Nie ma nic przyjemniejszego od poczucia przynależności

do rodziny. Ja nie traktuję, przyjaciół jako przyjaciół. To jest hierarchia, którą stawiam na pierwszym miejscu.

Nie mówię przyjaciel, mówię brat, mówię siostra. Droga w czasie której uznam Cię z kumpla do brata zależy od Ciebie.

Każdy ma drugą szansę, jednak są błędy których się nie wybacza i każdy powinien o tym wiedzieć.

Zawsze grałem czysto, grałem w otwarte karty. Może dlatego mam znajomości wieloletnie. Z jednym znam się czternaście lat

i dalej czasem się nie zgadzamy <śmiech>. Innych znam dwa, lub cztery lata, a czuję jakbym znał się od dziecka.

Wspólne wypady, śmieszne sytuacje, czasem i przykre, ale przeważnie to my biliśmy a nie oni nas.

Rodzina wciąż się rozrasta, wszyscy jesteśmy sobie równi. Pozdrawiam Zachodniopomorskie, tam również mamy braci i z nimi się

trzymamy. W wakacje, jedziemy na parę samochodów poznać się z chłopakami z Mazur. Wypijemy, porozmawiamy

a później? Kto wie? Może wieloletnia przyjaźń. Czasem tego życia nienawidzę, czasem je kocham nad życie.

Przeważnie mam zły dzień, ale zdarzą się dobre. No chyba, że znowu będą mieli ciepłe piwo w lodówce. Co za sklep.

Nastawione tych lodówek, że ledwo przejść można a piwo i tak ciepłe. Może zasugeruję tej babci, żeby jednak włożyła

wtyczkę do kontaktu. Nie wiem jakim cudem myśli powędrowały mi w tym kierunku, ale pomyślałem o swoim ślubie.

O tak, wychodzę ze swoją lubą z kościoła, ryżowy deszcz, monety się sypią, a na ulicy driftują czarne Bmw m3 (takie co Boguś śmigał) 

i czarny Mercedes E klasy. Pasażerowie tych aut, robiąc przepiękne koła strzelają z kałasznikova w powietrze. Szacunek się należy.

Obok kościoła parking, na którym stoi masa samochodów najwyższej klasy, najznakomitsi goście, najbliżsi mojemu sercu.

Sznur samochodów, który ciągnie się całą drogę, bo nie ma miejsca gdzie zaparkować. A potem już z górki, 

powymieniamy uściski z gośćmi i zabieram moją kobietę w podróż poślubną. Wsiadamy w auto, jedynka i do przodu.

Przy wylocie na trasę, zatrzymam się przy jakimś lesie, garnitur wyrzucę bo stać mnie będzie na nowy, przebiorę się

w luźne ubrania z bagażnika, założę RayBany pocałuję kobietę swojego życia i dzida do przodu. W czasie jazdy

celowo będę mylił skrzynię z jej kolanem, a potem nie wytrzymam i skończy się seksem na jakimś odludziu.

Kocham życie, dobra czas wrócić z chmurek. Wracamy do rzeczywistości. Zjadłbym coś. A skoczę do sklepu na hotdoga.

Czosnkowy sos? Nie no gdzie, jak tu potem z kimś rozmawiać. Niech będzie keczup. Proszę oto 3 zł, dziękuję do widzenia, idi na chui.

W sumie co ja tak narzekam, jak nawet dobrze mi leci czas. 9:50 robi się naprawdę gorąco. A w sumie jednak ponarzekam.

Nad wodę się jeździ w taką pogode, czy na fontanny jakieś na lody, a nie w robocie siedzi haha.

Tatuaż bym sobie zrobił. Najgorsze że nie mogę zrobić tego który chcę. Wor w zakonie (Honorowy złodziej), przestrzega

kodeksu mafii rosyjskiej. Aby zrobić ten tatuaż, musiałbym mieć kilka wyroków skazujących. No niestety.

Zostanie napis. S.T.A.L.K.E.R. na klatce piersiowej. Też będzie dobrze. Chyba że.. Zawsze można pojechać do Rosji i 

posiedzieć trochę w więzieniu a tatuaż się znajdzie. Niestety nie mam czasu na odsiadkę, ale ile by było czasu na pisanie

o mamo haha. 

13:00 - pełen chillout w pracy, wiatraczek wieje, muzyczka gra, orzeszki zjedzone, leżę i piszę. 

Nawet nawet ta sobota, oby nic złego mi się nie zdarzyło a będzie dobrze. 

Kocham życie! Co za nastrój! Dawno takiego nie miałem, jest bajecznie. Nikt mi nie truje dupy, nie wylewa żali, na dodatek się 

wyspałem bo miałem 3h przerwy. A teraz poruszę pewien temat. 

Co nowego u mnie? Idę do wojska, tak dobrze słyszeliście, lecę w kamasze. Jak wojsko zrobi ze mnie większego mężczyznę niż jestem

to albo będę Casanovą albo Johnem Rambo haha. Pewnie podpatrywali jak gram w csa stąd ten list.

A ja to wykorzystam, no bo co mam takiego do stracenia? Moje ziomki zajęte robotą, szkołą, dziewczynami, a ja kawaler, poza tym

ta robota mi się nudzi, no bo ile można odpoczywać haha. Poza tym kręci mnie to.

Dobra zmieniam zdanie. Minęło dopiero siedem minut a ja już mam dosyć, no bo bym wolał gdzieś wyjść, fajna pogoda jest.

A ja tu piszę o uczuciach, a ja tu piszę o wszystkim. Na głośnikach All for You, ta nuta chyba nigdy mi się nie znudzi

ja to mam szczęscie. Większość ludzi których znam nie słucha tych gatunków muzyki których ja słucham. I weź tu traf w gusta

jedni lubią rocka, drudzy nie lubią rapu, a jeszcze inni uwielbiają disco polo ale się nie przyznają za nic choćby miano ich pokroić.

No chyba że wódka wjedzie to wtedy widać przy czym najlepiej się bawi. Ja bym nie potrafił bujać się do dubstepu.

Wystarczy jednak że wrzucą "Przez Twe oczy Zielone" i ruszam w balet. Król parkietu, król sylwestrów. Pan pomarańczowy sweterek,

dusza towarzystwa i tancerz szkoły tańca Wódka Dance. Jeszcze wrócę do tych czasów i pójdę w melanż. Właśnie, w wakacje 

przypomnę sobie jak to było jak zaczynałem z tym mając szesnaście lat. W skrócie Mandej - Parti, Tjusdej - Parti, Łensdej - Parti

i tak dalej i tak dalej. Ile razy już rzucałem alkohol i nic z tego hahah. Prawda taka, że on mnie lubi ja jego i tak to trwa. 

To moja królowa która mnie nie zostawi, z nią i ze znajomymi spędzałem najlepsze chwile nad jeziorem. Z nią atakowalem 

kontener na ubrania PCK. No co? Jakoś tak krzywo stał, to już pomogłem mu upaść. Szkoda że ziomale twierdzili, że stał prosto.

Ale co tam, śmiechu było co nie miara, czy ubaw po pachy jak to mówią w historyjkach z chwili dla ciebie.

Jestem weteranem i uwielbiam kręcić bekę z lamusów zjeżdżających po piwie. Jak ja słucham, że ktoś zaliczył zgona czy coś po

tak małej ilości alkoholu to wątpię w ludzkość. No chyba, że brał leki przed imprezą, tu pozdrawiam Darka.

No ale to była mega impreza, to można mu wybaczyć. Na takich imprezach przeważnie robimy show freestylem. 

Niektorzy są w szoku i nie wiedzą co powiedzieć, niektórzy propsują i robią "whoooah", a panie to już w ogóle Dr Oetker w gaciach.

Tak to jest i śmiało się przyznam nieskromnie, że ja Adi i Sztywus miażdżymy i każdy to wie. Przeważnie jest albo free, 

do rzadkości należą bitwy, czasem i dajemy koncert. To jest trzy razy lepsze niż scena. Świetnie jest napić się wódeczki

włączyć bit z telefonu i nawijać przysłowiowo "drąc ryja". To trzeba zobaczyć jak z normalnej buzi od wysiłku twarz robi mi się

czerwona jak burak, a potem zlani potem schodzimy z brawami. A potem pytania, wow ile nawijasz, kiedy płyta kiedy koncert.

Ludzie ludzie jaka płyta, młody człowiek ze mnie flow jeszcze niedotrenowane, pisać za bardzo nie mam o czym, bo za mało

przeżyłem więc z czym do ludzi. Napiłbym się browara, ale w robocie nie wolno. Napisałbym nowy tekst piosenki ale nie mam

na czym nawijać, bo kasa którą miałem na mikrofon rozeszła się szybciej niż cyganie potraktowani gazem łzawiącym.

Co za porównania dzisiaj. Skąd ja to biorę. No ale mam taką ochotę nawinąć że nie wytrzymam, to jest takie pragnienie które 

ssie od środka normalnie. 

 

Co nowego w wielkim świecie? W radiu o Euro, W telewizji o Euro, a prawda taka że w dupie to mam

bo w liceum mnie przestała interesować piłka. Wolę grać niż oglądać. W ogóle nie wiem co jest ciekawego w oglądaniu

sportu w telewizji. Lepiej sport uprawiać niż oglądać jak ktoś to robi. Nie wiem jak kto chce co mnie to obchodzi, specem nie jestem.

Przeglądam internet, co nowego. Hmm najwieksi wrogowie Rosji. Co my tu mamy. Dobra pierwsze miejce Ameryka, to chyba nikogo 

nie dziwi. Drugie, Ukraina, no tu też bez rewelacji. Polska na trzecim? Chyba w cs go. Ja tu rozwiewam teraz wszelkie spekulacje.

W grach komputerowych ruskich nie lubie. W życiu codziennym nic do nich nie mam. Człowiek jak człowiek. Sporo Polaków wciąż

żyje przeszłością i mówi o tym że wymordowali naszych ludzi. Owszem wymordowali, ale w czasach wojen. To trzeba pamiętać, ale

trzeba też mieć na względzie, że to nie mordowali ludzie z 2016 roku no bez przesady. I tak, sporo młodych rosjan, 

którzy chcą poznać Polaków na przykład, są zrażeni tą nienawiścią która zalewa internet. Internetowi napinacze są najśmieszniejsi.

Wyzywają się i oczerniają z różnych kont na przykład, albo z kont bez zdjęcia profilowego. Co do czego by przyszło to pierwsi

do ucieczki. Nic nie zrobią sami, ale będą pisać tylko i stukać jak ci debile w tę klawiaturę. Będą informować swoimi komentarzami

że w sprawie zamachów terrorystycznych coś trzeba zrobić, albo że świńska krew itp. Już tego czytać nie mogę. 

Nie chcę trafić do więzienia, ale gdybym miał robić porządek to bym zrobił a nie o tym pisał. Sporo ludzi pozapominało, że to 

imigranci są u nas a nie my u nich. My jesteśmy u siebie. Więc taka rada, albo nie piszcie w internecie, albo zróbcie piekło na ziemi

czynami, bo to śmieszne jest. A poza tym to sporo ludzi jest fajnych, np młode studentki dziękuję do widzenia.

Większość Polaków w moim wieku jeździ do krajów zachodnich jakby to było coś niesamowitego zobaczyć wieżę Eiffle'a

czy zajarać skuna w Amsterdamie. Ja to bym chciał zobaczyć jak jest w kraju "stanu umysłu" w Rosji. Ze zdjęć to 

nawet ładne te kobity mają. Z jednej strony kraju bieda, z drugiej takie bogactwo że nie mam pytań. Mafia, wódka, co 

druga to tania a trzeci to wania. Niesamowite wyczyny kierowców, niewyjaśnione zjawiska paranormalne, czołgi jadące ulicą i samoloty

latające prawie nad ziemią to niektóre z atrakcji Matuszki Rassiji. I ja chcę tam jechać, poznać kulturę zbliżoną do naszej

bawić się w rosyjskich klubach, poznać jak to jest, potańczyć do hardbassu i upić się z jakimiś studentami. Cyka blyat 

i wpjeriod.

 

Jestem jak kobita w ciąży. Stale chce mi się jeść. Zjadłbym coś wyjątkowego a nie kanapacze czy kebsik.

Kuchnia azjatycka, albo coś innego, albo polska. Kochana polska kuchnia. Kotlet schabowy, ziemniaczki i surówka. 

Przez żołądek do serca. A poza tym to szukam kobity co przyrządzi moje ulubione danie. Ryż z kurczakiem i sosem

słodkokwaśnym. Brak chętnych czy żadna nie umie gotować? No nie wiem nie wiem. Wydaje mi się że napisałem

dużo ale daję dwa kółka myszki do góry i prawie wszystko. Kurde. A może nie ilośc tylko jakość?

A zostawię Wam mały niedosyt. Dalsze rozdziały dopiero za jakiś czas. Tymczasem odpalam Gothica, czas zabić

Śniącego i uwolnić kolonię Karną od Magicznej Bariery co razi pierunem.

 

  • Like 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie mogę uwierzyć w to, że piszesz to na bieżąco

Wkładasz w to sporo wysiłku, uczuć i przemyśleń, co sprawia, że czytam to z nutką adrenaliny. Gładko przechodzisz od jednego do drugiego tematu i bez wahania jedziesz dalej. Niesamowite.

Nigdy nie czytałem książki, która tak by mnie do siebie przyciągała. Ta jest taka, jest prawdziwa, rozwija myślenie. Lubię myśleć i czytając to, myślę o tym.

Jak zobaczyłem swój nick w tekście, to ogarnęło mnie uczucie radości, szczęścia i podziwu, że udało Ci się tak łatwo nas tam wpleść - dziękuję.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Aaaa :love:

Podobnie jak Rias - jestem wieeelką fanką Twojej twórczości, ale o tym już doskonale wiesz. Czuję się mega wyróżniona znajdując się w tym, w co wkładasz tak wiele pracy. Uwielbiam to czytać, tak samo jak każdy tekst pisany przez Ciebie. Uwielbiam lekkość, z jaką wymyślasz każde kolejne zdanie w całym utworze. Jesteś tak cholernie prawdziwy, oby było więcej takich artystów!

  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając z tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności