Rias Gremory 2 600 Opublikowano 26 Października 2020 Udostępnij Opublikowano 26 Października 2020 (edytowane) Tak mnie naszło pewnego wieczoru, na jakąś prostą, odmóżdżającą bajkę do snu i akurat trafiły się klocki. Pierwszą część widziałem już jakiś czas temu i niewiele pamiętam prócz cudownej animacji poklatkowej, ale co to za problem. Zapraszam do mojego spojrzenia na Lego Przygoda 2. Wstęp: Od paru lat wróciła moda na klockowe produkcje i pojawiło się sporo gier z tej serii jak i kilka bardziej lub mniej udanych filmowych animacji. Lego Przygoda była całkiem odświeżającym wizerunek klocków animowanych i była strzałem w dziesiątkę jeśli chodzi o boxoffice i zainteresowanie dzieci. Ja jednak uważam, że dzisiaj recenzowany przeze mnie projekt, jest taką współczesną wersją Shreka - bajki tak samo dla dziecka jak i jego rodzica. Nie brakuje tutaj gagów i nawiązań do produkcji nawet z lat 80' jak kultowy "Sok z żuka"(Beetlejuice) jak i do współczesnych tworów i różnych wersji tego samego (Aquamen w wersji Jasona Momoi i starego blondaska w pomarańczowym). Także i dziecko i rodzic może się przy tym całkiem nieźle bawić, a i dla bardziej wtajemniczonych jest sporo smaczków, które uprzyjemniają seans. Klocki główne: Postapoklockowy świat najeżdżają kosmici z układu Siostar - Lego Duplo. Kapitan wrogiej floty porywa przyjaciół głównego klocka Emmeta, a ten postanawia ich uratować budując własną rakietę i wylatując poza znany dla niego świat. Po opuszczeniu swojego układu trafia na pasmo szkłasteroidów(?) i tam przed niechybną zgubą ratuje go niejaki Rex - bohater, biolog, twardziel, treser raptorów, archeolog i ogólnie rzecz biorąc celebryta. Emmet chce się od niego nauczyć jak dorosnąć, a także uratować z jego pomocą porwanych przyjaciół. Ekipa ratunkowa na czele z Emmetem i Rexem (a także sporą ilością dinozaurów) rusza na losowe planety nieprzyjaznego układu Siostar poszukując laski Emmeta, głowy pirata w wiadrze, lekko odstającego od normy pilota statku i dziwnego kota, a także samego człowieka nietoperza. Samo porwanie miało na celu znalezienie męża dla królowej układu Siostar, która to chce pokoju we wszechświecie, przyjaźni ze wszystkimi etc. i jak się łatwo domyśleć bratnią duszą owej królowej jest nie kto inny jak Batman. Pomijając wszelkie szczegóły w klockowych światach nadchodzi armamagedon (tak ma być) i ma to niewiele wspólnego z klockami, a raczej z incepcją w jakiej całe te uniwersum tkwi. Podsumowanie: Kto się nie bawił klockami ten miał smutne dzieciństwo, a komu mama nie zepsuła jakiejś bazy czy innej budowli to nie wie co to smutek. Tak samo ten co nie nadepnął na klocka lego nie wie co to ból. Produkcje filmowe Lego nie stoją fabułą ani grą aktorską (no shit sherlock), a właśnie nostalgią w przypadku starszej widowni i kolorowymi klockami w przypadku młodszej. Całość gagów, smaczków i innych sekretów jest naprawdę świetna i można dzięki temu wybaczyć głupotę i niedociągnięcia w innych kategoriach tego jak i innych "Lego filmów". Jak wspomniałem jest to taki odpowiednik starego dobrego Shreka i nie zdziwi mnie jeśli w następnych produkcjach sam zielony ogr się pojawi. Nie jest to szczyt w żadnym stopniu, jedyna wyśmienicie zrobiona rzecz w tym tworze to animacja poklatkowa - przypomina Burtonowskie produkcje i właśnie gagi jak przykładowo fakt, że za część muzyki odpowiada Jon Lajoie (a dodam wam kawałek na koniec). Da się obejrzeć i nawet zaśmiać, jeśli się kilka filmów w życiu widziało. Polecam na jakiś nudny wieczór albo po prostu do snu gdy się nie chce niczego wymagającego. Tu macie trailer: I jak mówiłem Jon Lajoie: Edytowane 26 Października 2020 przez Rias Gremory 4 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.