Paweł. 3,324 Posted March 15, 2016 Share Posted March 15, 2016 Tekst: Otwieram okno i łapię pierwszy promień Choć to nie Tokio, to po horyzont moim domem Po widnokrąg znajomy mi każdy kilometr Zdarzyć się mogło, uśmiecham się jak z Nicholsonem Prywatny świt budzi się nad Wrocławiem Odeszła noc prawie, świat wciąż na podstawie Dumnie stoją żurawie jak fotografie... Pompując świeżą krew, parafie oparty o tą krawędź Wiem, że kiedyś to zostawię szukając życia gdzieś Różnica być a mieć, żyć a chcieć, ta silna chęć Zaczynam nowy rozdział, czuję jak mrowi w kościach Ciarki na plecach jakby wiruje we wnętrznościach W parapet stuka letni deszcz tym, którzy biegną Życzę by dobiegli gdzieś do odpowiednich miejsc Pierdolę zawiść, mam własny cyrk i małpy Mam swoje sprawy, których nie oddam za nic, chcę coś zostawić REFREN x2 Więc tak wygląda pierwszy dzień, stroję mój umysł jak teleskop To co już wiem to, że takie dni ma się nieczęsto Wiem, że można zło rozjebać dobrem, a nie zemstą Bo dobro uczy głupców, że oni to przeciwieństwo Więc tak wygląda pierwszy dzień, stroję umysł jak teleskop To co już wiem to, że takie dni ma się nieczęsto Wiem, że można zło rozjebać dobrem, a nie zemstą Bo dobro uczy głupców, że oni to przeciwieństwo Łapię drugi oddech, stoję jak głupi w oknie I słucham głosu miasta, który wciąż mówi do mnie Neo Już się zaczęło, zrób to jak Leon Wybuduj dla nich to jak Cheops, wypierdol niemoc Trzeba to, uwierz w to placebo, w moc podświadomości Potęgę czegoś co różni nas od roślin Mrowiły kości mnie i wirowały mi wnętrzności I stałem tak i czułem, że już nie mam wątpliwości Dawno nie czułem się tak wolny Już nie pamiętam kiedy czułem się tak pewny i spokojny Widomy i przytomny, tak mocny niemal, że kuloodporny A z tego okna mam widok harmonii, a nie wojny REFREN x2 Więc tak wygląda pierwszy dzień, stroję mój umysł jak teleskop To co już wiem to, że takie dni ma się nieczęsto Wiem, że można zło rozjebać dobrem, a nie zemstą Bo dobro uczy głupców, że oni to przeciwieństwo Ej, yo, pobudka tu dzień jest długi, a noc krótka Patrzę przez pajęczynę, którą w nocy pająk utkał Patrzę i myślę jak on nas tu wszystkich upchał Tu gdzie nic nie przeżyjesz jak tak stoisz paląc głupka Nawet jak chmury masz nad sobą, próbując wyrwać się spod rynny I nie wiesz już sam kogo, byle ktoś inny Byle byś niebo miał nad głową, w tyle front zimny Chwila namysłu krótka, dokąd? Idę do windy Naciskam guzik, niech wiezie mnie do świata ludzi Niech fala rzuci mnie, będę jak Yamaguchi Chcą widzieć mnie w samo południe, ja będę tam Nie będę sam, są ci, za których kiedy trzeba, rękę dam Czuję tą pewność, pójdą ze mną i chyba wiem już gdzie ich szukać Każdy jest częścią niewymienną tutaj Pamiętam drogę, które drzwi ile razy w ciemno pukać Dziś jest ten dzień po dniu gdy jeszcze coś tu mogło upaść 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dopi 138 Posted March 19, 2016 Share Posted March 19, 2016 sztos, z resztą jak wszystko inne co wrzucasz :DD Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts